Wychowanie dwujęzyczne: metody

Zacznijmy od tego, że jako rodzice, musimy podjąć decyzję odnośnie celu, jaki chcielibyśmy osiągnąć: czy zależy nam na tym, by dziecko jedynie rozumiało język polski? Czy może powinno też w tym języku mówić, by móc komunikować się z rodziną w Polsce? Czy chcemy, by potrafiło w przyszłości też czytać i pisać w tym języku?


Mieszkając za granicą niektórzy z nas posługują się językiem polskim z partnerem/ką w domu, inni nie; niektórzy stworzyli sobie grupę znajomych z Polski, inni nie; niektórzy wyjechali z Polski niedawno, inni nigdy tam nie mieszkali, lub nawet ich rodzice urodzili się w Wielkiej Brytanii. Z obserwacji jednak wynika, że żadna z powyżej wymienionych grup nie ma nad innymi przewagi. To, czy nasze dzieci będą w stanie posługiwać się językiem polskim zależy wyłącznie od nas i naszego wysiłku.


Najbardziej popularnymi metodami stosowanymi przez rodziny wielojęzyczne są:


1. OPOL (One Parent One Language) – czyli jeden rodzic jeden język. Pewnie najczęściej używana metoda. Często język jednego z rodziców jest zarazem językiem środowiska, dlatego też może przeważać nad tym drugim. W tym przypadku dobrze jest wspomagać mniejszościowy język dodatkowymi zajęciami, takimi jak Krokodyl lub Polska Szkoła, regularnymi wyjazdami do Polski, a także tworzeniem sytuacji, w których dziecko będzie słyszało język mniejszościowy z ust innych osób, nie tylko jednego rodzica. W końcu jeśli tylko mama mówi po polsku, to po co się męczyć? I tak rozumie mnie, kiedy odpowiadam po angielsku. Dlatego nasze cotygodniowe spotkania to czas, kiedy dzieci wiedzą, że tu mówimy wyłącznie po polsku. Kontakt z językiem w sposób pasywny, taki jak słuchanie piosenek lub oglądanie bajek też może pomóc, lecz pamiętajmy, że to nie wystarczy (o tym będzie zresztą kolejny post).

Mówi się, że najlepiej, by każdy rodzic wybrał język, który przychodzi mu najbardziej naturalnie. To ważne, bo ma ogromny wpływ na bogactwo słownictwa dziecka i sposób nawiązywania więzi z potomkiem – ja od zawsze twierdziłam, że do innych mogę mówić w obcych językach, ale do niemowląt i do psów zawsze najłatwiej mi po polsku. Znam jednak pary, w których jeden rodzic zna obcy język wystarczająco dobrze, żeby używać go z dzieckiem. Jest to kwestia wyboru i przygotowania.

Problem z OPOL może powstać, gdy rodzic posługujący się językiem mniejszościowym nie jest w stanie spędzać wystarczająco czasu z potomkiem. Wtedy dziecko najprawdopodobniej będzie rozumiało, co się do niego mówi, lecz odpowiadało w języku środowiska.


2. ML@H (Minority Language at Home) – czyli język mniejszościowy w domu. Najczęściej używany przez emigrantów, gdzie obaj rodzice mówią w tym samym języku. Francois Grosjean, jeden z wiodących specjalistów odnośnie dwujęzyczności twierdzi, że jest to najlepszy sposób na to, by dziecko stało się dwujęzyczne – tu jest link dla takich nerdów, jak ja: https://www.francoisgrosjean.ch/for_parents_en.html

No tak, powiecie, ale co z dzieckiem, które później nie zna języka środowiska i nie potrafi porozumieć się w szkole? Jest to, tak naprawdę, zbędna obawa. Faktem jest, że małe dzieci uczą się języków bardzo szybko, o ile mają do nich dostęp, dlatego dziecko chodzące do szkoły po kilku miesiącach się tego języka nauczy i ten właśnie język środowiska będzie najprawdopodobniej u niego przeważał. Jeśli obiawiamy się, że dziecko będzie miało problemy z angielskim, zacznijmy od grup lub spotkań dla dzieci i rodziców, gdzie dziecko się z tym językiem osłucha.

Moim zdaniem, jest jeszcze jeden problem z ML@H. Otóż jeśli rodzic używa języka mniejszościowego tylko w domu, lecz tylko języka środowiska poza domem, to dziecko może czasem poczuć, że mówienie w języku mniejszościowym nie jest powodem do dumy, że posługiwanie się nim jest gorsze od języka środowiska. W ten sposób dziecko może zamknąć się nie tylko na język, lecz też na kulturę kraju rodziców, która przekazywana jest automatycznie z językiem.


3. Time and Place – czyli we właściwym miejscu o własciwej porze. Ta metoda jest często używana przez rodziny wielojęzyczne, które, np. przestawiają się na dany język w danym towarzystwie, by wszyscy się zrozumieli.

Często jednak rodzice używają dodatkowego języka obcego w taki sposób, np. podczas kąpieli lub podczas posiłków. Dziecko kojarzy wtedy daną sytuację z danym językiem.

Ta metoda może prowadzić do mieszania języków, które jednym przeszkadza, a drugich cieszy. Raz jeszcze, trzeba tu wybrać coś dla siebie. Najprawdopodobniej jednak język środowiska w tym przypadku przeważy, dlatego warto być ostrożnym.


4. Mixing languages – czyli mieszanie języków, często praktykowane przez rodziny mieszkające w krajach, w którym istnieje więcej języków urzędowych. Bardzo zrelaksowane podejście do komunikacji, lecz głównie używane tylko w gronie rodziny, dlatego też język środowiska najczęściej mimo wszystko dominuje.


A Wy którą metodę wybraliście?